Mieszkanie na poddaszu – jak liczyć metry kwadratowe i nie płacić za powietrze pod skosem (2025)
6 cze
Wstęp
Istnieje błąd, który popełnia większość kupujących mieszkania na poddaszu. Zakładają, że skoro w ogłoszeniu widnieje określony metraż, właśnie za tyle metrów będą płacić. To naturalne założenie, ale jednocześnie jedna z najdroższych pomyłek na rynku nieruchomości. Kupujący analizują lokalizację, standard wykończenia, wysokość czynszu i zdolność kredytową, a pomijają podstawowe pytanie: jak obliczono powierzchnię mieszkania? Tymczasem to właśnie odpowiedź na to pytanie decyduje o rzeczywistej wartości nieruchomości. Patrząc na problem od podstaw, kupujący nie kupuje liczby wpisanej w ogłoszeniu. Kupuje określoną wartość użytkową przestrzeni. Jeżeli część mieszkania znajduje się pod skosami, nie każda powierzchnia ma takie samo znaczenie prawne i funkcjonalne. W praktyce oznacza to, że dwa mieszkania wyglądające identycznie podczas oględzin mogą mieć zupełnie inną powierzchnię użytkową i zupełnie inną wartość rynkową. Najbardziej niebezpieczne jest jednak to, że problem bardzo często ujawnia się dopiero po podpisaniu umowy rezerwacyjnej, wpłaceniu zadatku lub rozpoczęciu procedury kredytowej. Wtedy emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, a kupujący zaczyna bronić swojej decyzji zamiast analizować ryzyko.
Największy błąd kupujących nie dotyczy ceny. Dotyczy matematyki
Większość osób kupujących mieszkanie rozpoczyna analizę od ceny za metr kwadratowy. Porównują oferty, przeliczają stawki i szukają okazji. Problem polega na tym, że cała kalkulacja przestaje mieć sens, jeżeli błędnie określono liczbę metrów, za które faktycznie płacą. To właśnie dlatego mieszkania na poddaszu należą do najbardziej podstępnych nieruchomości na rynku. Kupujący są przekonani, że płacą za 50 m². Dopiero po czasie odkrywają, że część tej powierzchni znajduje się pod niskimi skosami, które nie są liczone tak samo jak pełnowartościowa przestrzeń mieszkalna. W efekcie decyzja finansowa opiera się na liczbie, która nie ma takiego znaczenia prawnego i użytkowego, jak zakładano. Najbardziej niebezpieczne jest to, że błąd ten często pozostaje niewidoczny aż do momentu sprzedaży mieszkania, sporządzenia operatu szacunkowego lub pojawienia się pierwszych problemów związanych z finansowaniem nieruchomości.
Dlaczego poddasza są zupełnie innym produktem niż zwykłe mieszkania
Przy klasycznym mieszkaniu różnice pomiędzy powierzchnią użytkową a powierzchnią po podłodze są zwykle niewielkie. Na poddaszu sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Ta sama podłoga może dawać zupełnie inną powierzchnię użytkową. Przestrzeń pod skosem nadal istnieje fizycznie, ale nie zawsze jest traktowana jako pełnowartościowa powierzchnia mieszkalna. Kupujący bardzo często zakochuje się w klimacie poddasza. Widzi przestrzeń, światło, wysokie sufity i charakter wnętrza. Dopiero później okazuje się, że część powierzchni, za którą zapłacił pełną cenę, nie ma takiej samej wartości użytkowej jak pozostała część mieszkania. To właśnie dlatego poddasza wymagają znacznie dokładniejszej analizy niż standardowe lokale. Nie dlatego, że są gorsze, ale dlatego, że znacznie łatwiej błędnie ocenić ich rzeczywistą wartość.
Jak prawo liczy metry pod skosem
Zasady pomiaru powierzchni użytkowej nie są kwestią uznaniową. Opierają się na normach stosowanych w budownictwie oraz dokumentacji projektowej. Co do zasady powierzchnia o wysokości powyżej 2,20 m liczona jest w całości. Powierzchnia o wysokości od 1,40 m do 2,20 m uwzględniana jest częściowo. Natomiast przestrzeń znajdująca się poniżej określonej wysokości nie jest traktowana jako pełnowartościowa powierzchnia użytkowa. W praktyce oznacza to, że dwa mieszkania posiadające identyczną powierzchnię po podłodze mogą mieć zupełnie inną powierzchnię użytkową. Dla kupującego różnica jest ogromna, ponieważ to właśnie powierzchnia użytkowa ma największe znaczenie przy określaniu wartości nieruchomości, analizie opłacalności zakupu oraz późniejszej sprzedaży.
Powierzchnia użytkowa a powierzchnia po podłodze – największa pułapka rynku
To tutaj powstaje większość problemów. Na rynku nieruchomości funkcjonują dwa pojęcia, które bardzo często są mylone przez kupujących. Pierwszym jest powierzchnia użytkowa. Drugim powierzchnia liczona po podłodze. Dla osoby oglądającej mieszkanie różnica wydaje się nieistotna. Dla wartości nieruchomości może jednak oznaczać dziesiątki tysięcy złotych. Zdarza się, że lokal reklamowany jako 60 m² posiada powierzchnię użytkową wynoszącą zaledwie 48–52 m². Kupujący porównuje taką ofertę z mieszkaniami posiadającymi rzeczywiste 60 m² powierzchni użytkowej i dochodzi do błędnych wniosków dotyczących ceny.
Cena za metr może być fikcją
Na portalach nieruchomości cena za metr kwadratowy jest jednym z najważniejszych parametrów porównawczych. Problem polega na tym, że wskaźnik ten ma sens wyłącznie wtedy, gdy porównujemy identyczny rodzaj powierzchni. Jeżeli jedno mieszkanie ma 50 m² powierzchni użytkowej, a drugie 50 m² powierzchni liczonej po podłodze, porównanie przestaje być wiarygodne. Kupujący może być przekonany, że znalazł atrakcyjną okazję cenową. W rzeczywistości płaci za przestrzeń o znacznie niższej wartości użytkowej. Przy obecnych cenach nieruchomości różnica kilku metrów może oznaczać stratę porównywalną z kosztami generalnego remontu mieszkania. Problem polega na tym, że większość kupujących nie zauważa tej różnicy aż do momentu, gdy jest już za późno na zmianę decyzji.
Jak dochodzi do zawyżania metrażu
Najbardziej niebezpieczne sytuacje nie wynikają z oczywistych oszustw. Bardzo często problem pojawia się dlatego, że sprzedający lub pośrednik posługuje się powierzchnią po podłodze, nie wyjaśniając sposobu pomiaru. Dane bywają powielane z wcześniejszych ogłoszeń, dokumentacja jest niekompletna, a kupujący nie zadaje dodatkowych pytań. W efekcie wszyscy są przekonani, że metraż jest prawidłowy, mimo że nikt go wcześniej nie zweryfikował. To właśnie dlatego tak wiele sporów dotyczących powierzchni mieszkania zaczyna się od pozornie niewinnego założenia, że dane zawarte w ogłoszeniu muszą być prawidłowe.
Bank może patrzeć na mieszkanie inaczej niż kupujący
Wielu kupujących zakłada, że skoro bank zgodził się udzielić kredytu, wszystkie kwestie związane z metrażem zostały sprawdzone. To błędne założenie. Rzeczoznawca majątkowy może przyjąć inną powierzchnię użytkową niż ta wskazana w ogłoszeniu. Wpływa to na wycenę nieruchomości, poziom finansowania oraz wysokość wymaganego wkładu własnego. W praktyce zdarzają się sytuacje, w których kupujący negocjuje cenę na podstawie jednego metrażu, a bank ocenia nieruchomość na podstawie zupełnie innego. Powoduje to problemy z kredytem, konieczność zwiększenia wkładu własnego albo renegocjowania warunków całej transakcji.
Największe straty nie powstają przy zakupie. Powstają przy odsprzedaży
Większość kupujących koncentruje się na tym, czy uda się wynegocjować kilka lub kilkanaście tysięcy złotych rabatu. Znacznie rzadziej zastanawiają się, co stanie się za kilka lat, gdy sami będą chcieli sprzedać mieszkanie. Właśnie wtedy różnice pomiędzy powierzchnią użytkową a powierzchnią liczoną po podłodze zaczynają mieć realne znaczenie finansowe. Kupujący, który zapłacił za mieszkanie reklamowane jako lokal o powierzchni 60 m², może podczas późniejszej sprzedaży usłyszeć od rzeczoznawcy majątkowego, banku lub kolejnego kupującego, że rzeczywista powierzchnia użytkowa wynosi jedynie 50 m². Problem, który podczas zakupu wydawał się wyłącznie technicznym szczegółem, zaczyna wpływać na wartość całej inwestycji. W praktyce oznacza to konieczność obniżenia ceny, trudniejsze negocjacje oraz ryzyko, że kolejny kupujący zacznie zadawać pytania, których sam nie zadał kilka lat wcześniej.
Kupujący analizują mieszkanie. Powinni analizować dokumenty
Jednym z najbardziej niedocenianych błędów na rynku nieruchomości jest skupianie się na wyglądzie mieszkania przy jednoczesnym ignorowaniu dokumentacji. Podczas oględzin kupujący zwracają uwagę na standard wykończenia, stan podłóg, jakość okien, wyposażenie kuchni oraz estetykę wnętrza. Rzadko jednak proszą o dokumentację techniczną pozwalającą zweryfikować rzeczywistą powierzchnię użytkową. Paradoks polega na tym, że większość wad estetycznych można usunąć stosunkowo niewielkim kosztem. Można wymienić podłogi, odnowić ściany lub przeprowadzić remont łazienki. Natomiast błędnie określonej powierzchni użytkowej nie da się wyremontować ani powiększyć. To problem, który pozostaje z nieruchomością przez cały okres jej posiadania i może wpływać zarówno na jej wartość rynkową, jak i możliwość późniejszej sprzedaży.
Im droższy rynek, tym droższy błąd
Jeszcze kilka lat temu różnica kilku metrów kwadratowych mogła oznaczać stratę kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W wielu miastach ceny mieszkań przekraczają 15 000, 18 000, a nawet 20 000 zł za metr kwadratowy. Oznacza to, że różnica wynosząca zaledwie 5–7 m² może przekładać się na stratę przekraczającą 100 000 zł. To kwota większa niż koszt wielu generalnych remontów. Tymczasem wielu kupujących poświęca więcej czasu na wybór koloru ścian niż na analizę sposobu obliczenia metrażu nieruchomości. Właśnie dlatego błędne założenia dotyczące powierzchni użytkowej należą dziś do najdroższych pomyłek popełnianych przy zakupie mieszkań na poddaszu.
Notariusz nie sprawdzi, czy płacisz za rzeczywiste metry
Wielu kupujących zakłada, że skoro transakcja odbywa się przed notariuszem, wszystkie istotne elementy nieruchomości zostaną wcześniej zweryfikowane. Jest to jedno z najbardziej niebezpiecznych przekonań funkcjonujących na rynku nieruchomości. Notariusz sporządza akt notarialny na podstawie dokumentów przedstawionych przez strony i nie dokonuje samodzielnych pomiarów lokalu. Nie analizuje wysokości pomieszczeń, nie sprawdza zgodności powierzchni użytkowej z normami budowlanymi oraz nie ocenia sposobu obliczenia metrażu poddasza. Oznacza to, że ryzyko związane z błędnym określeniem powierzchni powstaje dużo wcześniej, jeszcze przed podpisaniem aktu notarialnego. Jeżeli kupujący nie przeprowadzi odpowiedniej analizy dokumentów na etapie negocjacji i przygotowania transakcji, może odkryć problem dopiero po zakupie, gdy możliwości działania będą znacznie bardziej ograniczone.
Prawdziwe pytanie nie brzmi „ile metrów ma mieszkanie?”
Większość kupujących zadaje niewłaściwe pytanie. Koncentrują się na tym, ile metrów posiada mieszkanie według ogłoszenia, zamiast ustalić, ile metrów stanowi rzeczywistą powierzchnię użytkową, za którą płacą pełną cenę. To pozornie niewielka różnica, ale właśnie ona bardzo często decyduje o opłacalności całej inwestycji. W przypadku mieszkań na poddaszu odpowiedź na to pytanie może oznaczać różnicę pomiędzy zakupem atrakcyjnej nieruchomości a przepłaceniem za przestrzeń, która istnieje wyłącznie na papierze lub ma znacznie mniejszą wartość użytkową. Świadomy kupujący nie powinien więc pytać wyłącznie o cenę za metr kwadratowy. Powinien najpierw ustalić, ile metrów faktycznie kupuje i jakie znaczenie mają one z punktu widzenia prawa, wyceny nieruchomości oraz przyszłej sprzedaży.
Podsumowanie
Mieszkanie na poddaszu może być doskonałym wyborem zarówno dla osób szukających własnego lokum, jak i dla inwestorów. Problem nie polega na samym poddaszu ani na obecności skosów. Problem pojawia się wtedy, gdy kupujący podejmuje decyzję finansową bez zrozumienia zasad liczenia powierzchni użytkowej. W praktyce to właśnie nieprawidłowo określony metraż prowadzi do największych rozczarowań, sporów i strat finansowych. Dlatego przed podpisaniem umowy rezerwacyjnej, wpłatą zadatku lub rozpoczęciem procedury kredytowej warto dokładnie przeanalizować dokumentację techniczną nieruchomości i upewnić się, że liczba metrów podawana w ogłoszeniu odpowiada rzeczywistej powierzchni użytkowej.
Największe błędy przy zakupie nieruchomości nie wynikają z braku wiedzy o przepisach. Wynikają z przekonania, że ktoś wcześniej wszystko sprawdził za kupującego. W większości przypadków tak właśnie nie jest. Dlatego zanim podejmiesz decyzję o zakupie, upewnij się, że kupujesz rzeczywiste metry kwadratowe, a nie jedynie dobrze sprzedaną historię o atrakcyjnym metrażu. To właśnie na tym etapie można jeszcze uniknąć błędu, który będzie kosztował przez kolejne lata.
Jeżeli kupujesz mieszkanie na poddaszu, nie zakładaj, że metraż podany w ogłoszeniu odpowiada powierzchni, za którą faktycznie zapłacisz. Kilka metrów różnicy może oznaczać stratę kilkudziesięciu tysięcy złotych, problemy z wyceną bankową oraz trudności przy późniejszej sprzedaży nieruchomości. Zanim wpłacisz zadatek lub podpiszesz umowę, prześlij dokumenty do analizy. Najtańsze błędy w nieruchomościach kosztują kilka tysięcy złotych. Najdroższe pozostają z właścicielem przez całe lata.
KUPUJ BEZ RYZYKA – Pakiet START (890 zł)
https://bezpiecznatransakcja24.pl/produkty/kupuj-bez-ryzyka-pakiet-start
Pakiet START pozwala sprawdzić, czy za atrakcyjnym metrażem nie kryją się problemy prawne lub dokumentacyjne, które mogą wpłynąć na bezpieczeństwo transakcji. Obejmuje analizę księgi wieczystej, ocenę sytuacji prawnej nieruchomości, analizę projektu umowy przedwstępnej i umowy sprzedaży, konsultację z prawnikiem oraz raport „Bezpieczny zakup” z oceną poziomu ryzyka. Dzięki temu podejmujesz decyzję w oparciu o fakty, a nie wyłącznie informacje zawarte w ogłoszeniu.
KUPUJ BEZ RYZYKA – Pakiet PRO (1590 zł)
https://bezpiecznatransakcja24.pl/produkty/kupuj-bez-ryzyka-pakiet-pro-2
Pakiet PRO został przygotowany dla osób, które oczekują kompleksowej oceny całego procesu zakupu. Obejmuje wszystkie elementy pakietu START, a dodatkowo szczegółowy raport prawny, analizę dokumentacji związanej z transakcją, analizę projektu aktu notarialnego, konsultacje do 120 minut, obecność online podczas aktu notarialnego oraz nadzór nad bezpieczeństwem procesu zakupu aż do jego finalizacji. Dzięki temu kupujący nie pozostaje sam z problemami dotyczącymi dokumentów, finansowania, zapisów umownych czy ryzyk ujawniających się tuż przed podpisaniem aktu notarialnego.
FAQ
Czy powierzchnia mieszkania na poddaszu podana w ogłoszeniu musi być identyczna z powierzchnią użytkową wpisaną w dokumentach?
Nie. To jeden z najczęstszych problemów przy sprzedaży mieszkań na poddaszu. W ogłoszeniach często podawana jest powierzchnia liczona po podłodze, podczas gdy w dokumentacji budowlanej i prawnej występuje powierzchnia użytkowa obliczana według innych zasad. Jeżeli kupujący nie zweryfikuje źródła metrażu, może błędnie ocenić wartość nieruchomości i zapłacić za powierzchnię, która nie jest traktowana jako pełnowartościowa powierzchnia użytkowa.
Czy mogę żądać obniżenia ceny, jeżeli po zakupie okaże się, że powierzchnia użytkowa jest mniejsza niż w ogłoszeniu?
Może to być możliwe, ale każda sprawa wymaga indywidualnej analizy. Jeżeli kupujący został wprowadzony w błąd co do istotnych parametrów nieruchomości, różnica w metrażu może stanowić podstawę do dochodzenia roszczeń. Kluczowe znaczenie ma jednak treść umowy, dokumentacja nieruchomości oraz sposób przedstawienia powierzchni przez sprzedającego.
Jak sprawdzić, czy sprzedający podaje powierzchnię użytkową czy powierzchnię po podłodze?
Należy poprosić o dokumentację techniczną lokalu, rzut mieszkania oraz dokumenty stanowiące podstawę ustalenia metrażu. Samo ogłoszenie nie daje pewności, jak obliczono powierzchnię. Jeżeli sprzedający nie potrafi wskazać źródła danych, powinno to być sygnałem ostrzegawczym dla kupującego.
Czy różnica 5 m² przy mieszkaniu na poddaszu jest istotna prawnie?
Przy obecnych cenach nieruchomości różnica 5 m² może oznaczać kilkadziesiąt lub nawet ponad sto tysięcy złotych różnicy w wartości lokalu. Dlatego nawet pozornie niewielkie rozbieżności mogą mieć ogromne znaczenie finansowe i wpływać na ocenę całej transakcji.
Czy bank sprawdza sposób obliczenia powierzchni mieszkania na poddaszu?
Bank opiera się przede wszystkim na dokumentacji i wycenie sporządzonej przez rzeczoznawcę majątkowego. Jeżeli rzeczoznawca ustali inną powierzchnię użytkową niż wskazana w ogłoszeniu, może to wpłynąć na wartość nieruchomości, poziom finansowania oraz wymagany wkład własny.
Czy notariusz sprawdza, czy powierzchnia mieszkania na poddaszu została prawidłowo obliczona?
Nie. Notariusz nie dokonuje pomiarów lokalu i nie analizuje wysokości pomieszczeń. Sporządza akt notarialny na podstawie dokumentów przedstawionych przez strony. Weryfikacja prawidłowości metrażu należy do kupującego jeszcze przed podpisaniem aktu.
Czy powierzchnia pod skosem zawsze wlicza się do metrażu mieszkania?
Nie. Znaczenie ma wysokość pomieszczenia. W zależności od wysokości skosu część powierzchni może być liczona w całości, częściowo albo nie być uwzględniana jako powierzchnia użytkowa.
Czy rzeczoznawca majątkowy może ustalić inny metraż niż sprzedający?
Tak. Rzeczoznawca dokonuje własnej analizy dokumentacji i może przyjąć powierzchnię użytkową różniącą się od tej prezentowanej w ogłoszeniu. To częsta przyczyna problemów pojawiających się podczas procedury kredytowej.
Czy mieszkanie na poddaszu bez dokumentacji technicznej powinno budzić obawy kupującego?
Tak. Brak dokumentacji utrudnia weryfikację rzeczywistego metrażu oraz ocenę zgodności danych przedstawianych przez sprzedającego. Im mniej dokumentów, tym większe ryzyko podjęcia decyzji na podstawie niezweryfikowanych informacji.
Czy cena za metr kwadratowy w mieszkaniu na poddaszu może być całkowicie myląca?
Tak. Jeżeli cena została obliczona przy wykorzystaniu powierzchni po podłodze zamiast powierzchni użytkowej, porównanie z innymi mieszkaniami może prowadzić do błędnych wniosków. Kupujący może być przekonany, że kupuje taniej, podczas gdy w rzeczywistości przepłaca.
Czy problem metrażu może utrudnić późniejszą sprzedaż mieszkania?
Tak. Kolejny kupujący, bank lub rzeczoznawca mogą zwrócić uwagę na rozbieżności pomiędzy powierzchnią użytkową a powierzchnią prezentowaną w ofercie. Może to prowadzić do renegocjacji ceny oraz wydłużenia procesu sprzedaży.
Jakie dokumenty warto sprawdzić przed zakupem mieszkania na poddaszu?
Kluczowe znaczenie mają dokumenty określające powierzchnię lokalu, rzuty architektoniczne, dokumentacja budowlana oraz dokumenty będące podstawą wpisów w księdze wieczystej. To właśnie one pozwalają ustalić, ile metrów kupujący faktycznie nabywa.
Czy kupujący powinien porównywać mieszkania na poddaszu i mieszkania bez skosów według tej samej ceny za metr?
Nie. Takie porównanie często prowadzi do błędnych wniosków. W przypadku mieszkań na poddaszu konieczne jest wcześniejsze ustalenie, jaka część powierzchni stanowi rzeczywistą powierzchnię użytkową.
Jaki jest najczęstszy błąd popełniany przy zakupie mieszkania na poddaszu?
Najczęściej kupujący zakładają, że metraż podany w ogłoszeniu odpowiada powierzchni użytkowej lokalu. W praktyce właśnie to założenie powoduje największe straty finansowe. Świadomy kupujący powinien najpierw ustalić sposób obliczenia metrażu, a dopiero później oceniać cenę i atrakcyjność oferty.
Sprawdź naszą ofertę już teraz
Sprawdź nasze usługi i oferty, które pomogą Ci w każdej sprawie związanej z nieruchomościami. Zaufaj nam już dziś!
Przeglądaj inne artykuły
30 maj
15 problemów, które mogą zablokować sprzedaż mieszkania przed aktem notarialnym
Większość sprzedających uważa, że znalezienie kupującego oznacza koniec problemów. W praktyce właśnie wtedy zaczyna się najbardziej niebezpieczny etap całej transakcji. To moment, w którym bank zaczyna analizować dokumenty, notariusz zadaje dodatkowe pytania, kupujący żąda zmian w sposobie rozliczenia, a pozornie drobny problem nagle blokuje sprzedaż nieruchomości wartej setki tysięcy złotych. Największe problemy bardzo rzadko pojawiają się na początku. Pojawiają się wtedy, gdy strony są już przekonane, że „wszystko zostało ustalone”. Najbardziej kosztowne problemy bardzo rzadko pojawiają się na początku transakcji. Pojawiają się wtedy, gdy wycofanie się zaczyna kosztować realne pieniądze.
30 maj
Nie wystawiaj jeszcze mieszkania. 8 rzeczy do sprawdzenia przed dodaniem ogłoszenia
Sprzedaż mieszkania bez pośrednika może oznaczać oszczędność kilku albo nawet kilkunastu tysięcy złotych prowizji. Problem polega na tym, że wielu właścicieli skupia się wyłącznie na szybkim znalezieniu kupującego, pomijając ryzyka, które mogą zablokować sprzedaż, obniżyć cenę nieruchomości albo wrócić już po podpisaniu aktu notarialnego. W praktyce największe problemy bardzo często zaczynają się jeszcze przed publikacją ogłoszenia — przy błędach w księdze wieczystej, niezgodnościach dokumentów, źle przygotowanej płatności albo informacjach, które kupujący i bank wykrywają dopiero na końcowym etapie transakcji. Właśnie wtedy sprzedający traci pozycję negocjacyjną, czas i bardzo duże pieniądze. Zanim wystawisz mieszkanie, sprawdź 8 rzeczy, które mogą zdecydować o bezpieczeństwie całej sprzedaży.
27 maj
Sprzedaż nieruchomości z zagranicy – jak bezpiecznie przeprowadzić transakcję bez ryzyka
Sprzedaż nieruchomości realizowana na odległość jest jednym z najbardziej niedoszacowanych ryzyk rynku nieruchomości. Większość właścicieli mieszkających za granicą zakłada, że największym problemem będzie znalezienie kupującego. W praktyce transakcje rozpadają się znacznie częściej z powodów formalnych, organizacyjnych i proceduralnych. Niekompletna dokumentacja, wadliwe pełnomocnictwo, błędy w księdze wieczystej, brak kontroli nad przepływem pieniędzy albo nieprzygotowany akt notarialny powodują, że sprzedaż zaczyna się destabilizować dokładnie w momencie, w którym właściciel ma najmniejsze możliwości reakcji. Najbardziej niebezpieczne jest jednak coś innego: większość tych problemów nie wynika ze złej woli stron, lecz z błędnego założenia, że sprzedaż nieruchomości z zagranicy można przeprowadzić „tak samo jak zwykłą sprzedaż”, tylko na odległość.
30 maj
Podpisujesz akt notarialny? Sprawdź projekt wcześniej, zanim decyzja stanie się nieodwracalna
Na ostatnim etapie zakupu lub sprzedaży nieruchomości większość ludzi popełnia dokładnie ten sam błąd. Koncentrują się na podpisaniu aktu notarialnego, zamiast na jego treści. Tymczasem prawdziwe ryzyko nie zaczyna się w momencie złożenia podpisu. Ono zaczyna się dużo wcześniej — w projekcie aktu notarialnego. To właśnie tam zapisane są zasady płatności, sposób zabezpieczenia pieniędzy, odpowiedzialność stron, warunki wydania nieruchomości oraz mechanizmy dotyczące kredytu hipotecznego. Po podpisaniu każda nieścisłość przestaje być „projektem”. Staje się obowiązującą rzeczywistością prawną. I właśnie dlatego najbardziej kosztowne błędy w transakcjach nieruchomości nie wynikają z braku aktu notarialnego. Wynikają z podpisania aktu, którego wcześniej nikt realnie nie przeanalizował.